Do poczytania jeden krok

UpierzMazury, rok 2022. Julia i Roman żyją z gier. Wymyślają rozrywki dla innych. Bawią, manipulują i straszą. Na mazurskim uroczysku znajdują prawie idealne miejsce do pracy. Bez hałasu, bez telefonów, bez ludzi. Tylko co będzie, gdy nagle pojawi się nieproszony gość? Można stracić głowę… Czy ktoś inny bawi się losem Julii i Romana, manipuluje nimi i ich straszy? Co naprawdę robi na uroczysku Alex z plotkarskiego portalu? Co ukrywają sąsiedzi z mazurskiej wioski? Jakie duchy przeszłości krążą nad zapomnianym niemieckim grobowcem nad jeziorem? Goście nad uroczyskiem jeszcze nie wiedzą, że wyobraźnia to wspaniała rzecz – dopóki w ciemnościach nie zgaśnie ci latarka…

Thriller Upierz znajdziesz tutaj.

Polska, połowa lat 80. To czas czas-mocy_plakatkryzysu i strachu przed wojną atomową, ale – z drugiej strony – także pora nowych rozrywek: gigantycznej popularności listy przebojów radiowej Trójki oraz szału na komputery Atari i kasety wideo. W tym okresie pewne miasto na Mazurach nieoczekiwanie staje się areną dziwnych wydarzeń rodem z filmu sensacyjnego. W ich centrum znajdzie się grupka nastolatków zakochanych w Gwiezdnych wojnach, którzy muszą nagle i szybko dorosnąć. Ich rodziny przechodzą ciężkie chwile, a gra toczy się nie tylko o ludzkie życie, lecz także o losy świata.

Jak napisał jeden z recenzentów, Czas mocy to powieść łącząca fenomeny Kapitana Żbika oraz Stranger Things. Ciekawą ocenę tej powieści znajdziesz też tutaj.

Bez tytułu - KopiaZapraszam też do słuchania moich książek: historycznego serialu grozy Pastor oraz wybuchowej książeczki dla młodszych Czytelników Koala i ognisty krokodyl. Jeśli zaś ktoś woli krótsze formy, zawsze są pod ręką moje artykuły z Przekroju. Tematycznie podzieliłem je na cztery rodzaje: Magia liczb i inne choroby, Historie śmiesznie alternatywne, Variacje oraz Roczniki narzekacza. Na pewno coś przypadnie Wam do gustu. Zajrzyjcie tutaj!
Miłej zabawy.

Poznajcie prawdziwą Marię Skłodowską


Przetrwało wiele zdjęć Marii Skłodowskiej-Cure z córkami. Urokliwych i wymownych: z dzieciństwa Ewy i Ireny, gdy się przytulają; ze wspólnych podróży; z pracy w laboratorium itp. Co jednak z fotografiami Marii i jej licznego rodzeństwa z ich matką Marianną Bronisławą? Oczywiście, to były inne czasy, gdy zdjęcia robiło się rzadziej. Więcej też kosztowały, a w domu Skłodowskich się nie przelewało. Lecz kryją się za tym także bardziej ponure fakty. Matka zmarła, gdy Maria miała 11 lat. Zmarła na gruźlicę, którą zaraziła się podczas opieki nad bratem swojego męża. Walczyła z chorobą kilka lat. Przez ten czas Marianna Bronisława unikała bliższego kontaktu ze swoimi małymi dziećmi (a urodziła pięcioro w sześć lat). Nie chcąc ich zarazić, przytulała je rzadko lub wcale, jadała osobno, bawiła się z maluchami bardzo ostrożnie. Schorowana, musiała porzucić pracę zawodową. Dla oszczędności zszywała dzieciom buty i cerowała ubrania. Wyjazdy na kuracje nie były tanie. Także z oszczędności Skłodowscy przyjmowali na stancję uczniów. Jeden z nich przyniósł pod dach tyfus, na który zmarła potem Zosia – najstarsza córka Skłodowskich, najstarsza siostra Marii, uważana za wyjątkowo utalentowaną. Na nic zdały się kuracje, lekarstwa, modlitwy. Udręczona Marianna Bronisława zmarła 2 lata później, w wieku zaledwie 42 lat, pozostawiając po sobie ogromną, ziejącą pustkę w życiu Marii i jej rodzeństwa. Na zawsze.
W Lustrze Marii genialna dziewczyna chciałaby pokonać czas i zajrzeć w przeszłość, by spełnić swoje największe marzenie: znów zobaczyć matkę. To wplącze szesnastoletnią Marię w mroczną aferę związaną z tajemniczym wynalazcą badającym lustra… A wszystko to w pełnej kontrastów Warszawie z czasów Lalki, gdzie widać obok siebie piękno i niesprawiedliwość, bogactwo i nędzę, carskie wojska i polskich patriotów, obłąkanych ezoteryków i zrewoltowanych studentów, bandytów i pięknoduchów.
Kiedy dorośnie, Skłodowska wprowadzi świat w nowoczesność. Kończąc gimnazjum, w 1883 roku, znalazłaby wspólny język z dzisiejszymi nastolatkami: zamknięta w sobie, nienawidząca szkolnego terroru, zmęczona oczekiwaniami rodziny, żyjąca pod ciągłą presją. Przecież jest genialna, więc zawsze powinna być najlepsza, pierwsza, wyjątkowa! Fotograficzna pamięć przydaje się w nauce, jednak szczęścia nie daje. Nie pomaga przezwyciężyć żałoby, zwalczyć kompleksy, znów wierzyć, szczerze kochać. Genialne zdolności nie zapewnią Marii nawet studiów, ponieważ w tych czasach uniwersytety w Imperium Rosyjskim są przeznaczone tylko dla mężczyzn. Czasem Maria podłożyłaby pod ten świat bombę albo rozbiłaby go jak lustro…. Premiera 9 kwietnia 2025. Więcej informacji i przedsprzedaż tutaj.

Czas na nową przygodę!

Nie byłoby tej książki, gdyby nie pewne magiczne popołudnie bodajże 38 lat temu. Znajomy rodziców nagle przyniósł magnetowid, telewizor w systemie NTSC i kasetę z filmem. Bez tłumaczenia, nie było potrzebne. To był Indiana Jones i świątynia zagłady, a ja byłem dzieciakiem, który nagle uleciał z PRL-owskiej smętnej rzeczywistości do kolorowego, heroicznego i budzącego dreszcze świata. Gdyby tak mieć wehikuł czasu… Pozostaje książka

„Pruski lód” już w sierpniu

Mówią, że idzie mroźna zima. Ale już latem pojawi się Pruski lód! Premiera 10 sierpnia, wystartowała już przedsprzedaż w Empiku. Pruski lód to powieść rozgrywająca się na Mazurach pod koniec XIX wieku. Pełna intryg, tajemnic i zwrotów akcji. Kilka osób wybierze się w podróż grudniową porą. Nie wszyscy dotrą na miejsce… Bardzo jestem ciekaw, jak Pruski lód Wam się spodoba!

Słodkie i gorzkie Sarajewo

Ktoś mógłby pomyśleć, że Sarajewo to pewnie tylko zabytki z czasów tureckich (na Starym Mieście) i architektura z epoki Jugosławii (polecam dzielnicę Ciglane). Nic podobnego. Jest mnóstwo kamienic, budynków publicznych i mostów (w tym jeden zaprojektowany przez samego Eiffla) z czasów austro-węgierskich. Mają na czym zawiesić oko miłośnicy secesji. Jednak jednym z kluczowych miejsc jest neomauretański ratusz. To niegdysiejsza biblioteka, tzw. Vijećnica. Zaczęto ją wznosić w 1892 roku. Sto lat później została strawiona przez pożar po serbskim ostrzale, gdy wybuchła wojna domowa w Bośni i Hercegowinie. Odbudowaną ze zgliszczy Vijećnicę oddano ponownie do użytku po remoncie osiem lat temu. Tak, budynek udało się przepięknie odnowić. Jednak olbrzymia większość książek, w tym tysiące bezcennych zabytków, spłonęła. Nikt nie zwróci też życia sarajewian, którzy z tych książek korzystali. Rany są wciąż widoczne. Sarajewo odzyskało Vijećnicę, ale czy odzyskało spokój? Ludzie, z którymi rozmawialiśmy, narzekali na wszechobecną korupcję, biurokrację, bezrobocie, pogłębiające się społeczne nierówności, powrót narodowych resentymentów. Liczą się z tym, że w Bośni i Hercegowinie może wybuchnąć kolejna wojna. Jeśli Unia Europejska pozostawi ten kraj na pastwę politykierów i populistów, wszystko trzeba brać pod uwagę…

Duch z Paros

Poeta i najemnik. Skandalista, okrutny szyderca i heros. Domniemany pornograf i ulubieniec bogów. Wojownik, który potrafił jednakże napisać szczerze: „Sajczyk jakiś zapewne się chlubi mą tarczą bez skazy, /Którą pod krzakiem musiałem wbrew mej woli porzucić; /Sam za to cało wyszedłem. A cóż mi tam po niej! /Pal ją licho, nie gorszą tarczę znowu zdobędę!” (tłum. J. Danielewicz)

Archilos z Paros żył w VII w. p.n.e., czyli ponad sto lat po Homerze. To tak na marginesie, bo życiorys i twórczość Paryjczyka były zdecydowanie odmienne od twórcy „Iliady” (patrz tutaj). Zachowało się zaś po nim tyle śladów, że wizyta na Paros nieoczekiwanie zamieniła się w podróż śladami starożytnego poety. Oto w miejscowym muzeum archeologicznym znajdujemy zabytki przeniesione z grobu Archilocha, a był to pochówek godny herosa. Mamy marmurowe płaskorzeźby – jedna z umierającym wojownikiem-poetą (na zdjęciu), druga z lwem rozszarpującym byka – oraz kolumnę z inskrypcją poświęconą Archilochowi. Na wyspie można odnaleźć miejsce, gdzie stał ten monument, a potem wzniesiono wczesnochrześcijańską bazylikę. Trochę to miejsce zaniedbane i zapomniane, niestety.

Na Paros znajduje się też Jaskinia Archilocha, w której lubił ponoć przesiadywać, szukając natchnienia. Niestety, wędrówka tam zakończyła się na klifie obsypanym głazami. Powiedziano nam, że miejsce nie należy obecnie do najbezpieczniejszych. Należałoby jakoś dostać się poniżej. Najlepiej morzem, a do tego potrzeba łódki… Z Archilochem związana jest jeszcze inna grota – z sąsiedniej wyspy Antiparos. To przepiękna Oliarou (albo po prostu Antiparos Cave), którą rzekomo jako pierwszy eksplorował właśnie antyczny poeta. Niestety, tym razem ta jaskinia jest po prostu zamknięta dla zwiedzających poza sezonem! Co za pech, aż chciałoby się użyć trochę inwektyw rodem z Archilocha…

Jednak na Paros opowieści o krnąbrnym poecie nigdy się nie kończą. W nagrodę trafiamy pod drzewo oliwne, pod którym rzekomo spał Archiloch. Wątpliwe, ale na wyspach magicznych nie takie rzeczy się dzieją. Może to właśnie w cieniu tych konarów przemyślny Archiloch napisał, że „lis zna wiele sztuczek, a jeż jedną – za to wielką”?