Znak zwycięstwa nad Berlinem

MINOLTA DIGITAL CAMERA

Czy to Janek Kos z kolegami z Rudego 102 wywiesił flagę nad Berlinem 75 lat temu? Nie. Czy Polacy w ogóle wywiesili swój sztandar na budynku Reichstagu? A może biało-czerwona znalazła się na słynnej berlińskiej Kolumnie Zwycięstwa (zdjęcie powyżej) 2 maja 1945 roku? Kiedyś, lata temu, kilkakrotnie zajmowałem się tym tematem. Rozmawiałem m.in. z sędziwym weteranem Antonim Jabłońskim. »Byliśmy na Kolumnie Zwycięstwa w piątkę« – opowiadał mi w wywiadzie. – »Służyłem w artylerii, na radiostacji, przy kierowaniu ogniem. Kiedy weszliśmy tam pierwszy raz, to jeszcze niemieckie działa biły i leciały pociski. Godzina druga w nocy, maj, ciemno. Weszliśmy w głąb niemieckich pozycji. Patrzymy; stoi tam wieża jakaś. (…) Na wieży widać zaś tego anioła, postawionego na znak zwycięstwa. A wysokości miał chyba przeszło trzy metry. Mieliśmy płachtę, którą rozkładaliśmy obok, żeby nasze samoloty nas nie bombardowały. Czerwono-białą, trzy na trzy. Drzewce wycięliśmy w parku, obok kolumny. Płachtę przyszyliśmy do niego tym niemieckim kablem, który leciał po schodach kolumny. Weszliśmy w piątkę na wieżę, do tego anioła. Do jego ręki uczepiliśmy tę płachtę na drzewcu”.

Co ciekawe po wojnie przez lata nie wspominano w PRL o tym wydarzeniu, jakby nie liczył się wysiłek polskich żołnierzy, a tylko radzieckich. Potem z kolei krążyły niestworzone historie o strzelaninie między Polakami a czerwonarmistami przy zawieszaniu naszej flagi w innym miejscu, na Reichstagu.  To, że doszło do jakiegoś nieporozumienia potwierdzały polskie żołnierki, które były wówczas w Berlinie.

Jaka jest prawda? Na pewno ciekawe jest już samo jej odsłanianie. Czasem trzeba lat, by wyszła na jaw. W końcu tak było ze słynnym zdjęciem czerwonoarmistów zawieszających czerwony sztandar na Reichstagu. Dziś wiadomo, że radzieckie władze wielokrotnie manipulowały tą historią…