Kierunek: Chartres

Chartres

To tylko 87 km od Paryża. Można bez trudu dojechać tam pociągiem. Katedra w Chartres w niczym nie jest gorsza od paryskiej Notre Dame. Jest po prostu inna. Trochę starsza. O wiele bardziej strzelista. I nie mniej tajemnicza!

Wchodzących wita imponujący labirynt umieszczony na posadzce. Zdziwiłem się na widok ludzi, którzy – jak dawni pątnicy – pokonywali tę krętą drogę w skupieniu, niczym pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

Potem zwracają uwagę witraże. Przepiękne rozety. I ten oznaczony na posadzce punkt, w którym przez specjalny otwór w witrażu wpada promień światła w dzień letniego przesilenia. Czuć, że chrześcijaństwo nie pojawiło się tu w próżni. Czuć tradycję grecko-rzymską, a nawet celtycką. Świątynia w Chartres poświęcona jest Matce Boskiej (podobnie jak Notre Dame w Paryżu), a wzniesiono ją w miejscu, w którym znaleziono pogańską rzeźbę brzemiennej kobiety. Celtycką Madonnę.

To nie koniec wędrówki przez meandry religii i tradycji w Chartres. Spróbujcie odszukać na fasadzie katedry rzeźbę pokazującą przeniesienie Arki Przymierza. Kto wie, może to właśnie tutaj ukryli ją templariusze? W miejscowych księgarniach znajdziecie niejedną książkę na ten temat…

Nie sposób napatrzeć się na wszystkie rzeźby zdobiące katedrę. Portale, kolumny, gargulce, wizerunki „zielonego człowieka ”, przedziwne pracochłonne ornamenty… I trzeba jeszcze wejść na wieże, żeby zobaczyć ten wehikuł czasu i przestrzeni z góry. Tę kamienną rakietę, która zabiera nas gdzieś hen, w średniowieczne niebo.