Kto to zrobił?

6BOLIWIA TO PUMA PUNKU, PORT TIWANAKU

Na pewno słyszeliście o budowlach, które ani chybi wznieśli Obcy, Atlantydzi albo przybysze z przyszłości. Zwykle jednak wystarczy spojrzeć krytycznym okiem i wszystkie banialuki widoczne są jak na dłoni, czar pryska.

Weźmy Machu Picchu. Monumentalne starożytne miasto w Andach zbudowane z kamiennych bloków – tak przyciętych i dopasowanych, że nie sposób nawet wcisnąć między nie noża. Czy aby? Po pierwsze nie jest to miasto starożytne. Inkowie wznieśli Machu Picchu w XV wieku, czyli w czasach, gdy nad Nogatem stał już zamek w Malborku. Po drugie nie wszystkie kamienie w Machu Picchu są tak ciasno dopasowane. Lecz i tak świadczą o wielkim kunszcie inkaskich budowniczych i inżynierów. A kluczem do ich sukcesu były umiejętności, wiedza, praktyka i niesamowita pracowitość przy żmudnej obróbce kamienia.

No to może piramida Cheopsa? Kto ją wzniósł i jak? Nie jest to wiedza tajemna. Na blokach koło Komory Królewskiej robotnicy stawiający grobowiec faraona zostawili graffiti zawierające jego imię. Sposób budowania piramid też nie stanowi większej zagadki. Zachowane malowidło sprzed czterech tysięcy lat pokazuje transport olbrzymiej kamiennej rzeźby na drewnianych saniach. Dla ułatwienia, piach przed saniami polewano zapewne wodą, aby zmniejszyć tarcie. Naukowcy przeprowadzili eksperymenty, z których wynika, że nawet tuzin ludzi da radę łatwo przesunąć półtoratonowy blok po w miarę gładkiej powierzchni. A im więcej ludzi, z tym większym ciężarem mogli sobie poradzić. Wiadomo też, z jakich kamieniołomów korzystali i przy pomocy jakich narzędzi obrabiali bloki. I że zanim wzniesiono piramidę Cheopsa, Egipcjanie postawili wiele innych, mniej udanych i okazałych. Trwają tylko dyskusje, jak operowano blokami na kolejnych poziomach budowli, przy pomocy jakich ramp je wciągano itp.

Także osiągnięcia mieszkańców Wyspy Wielkanocnej miały rzekomo pachnieć „kosmiczną” techniką. Bo jak inaczej mieszkańcy zagubionego na Pacyfiku lądu postawiliby zadziwiające posągi moai, służące tajemnym celom (kto wie, może pokazują przybyszów z kosmosu?). Nic z tego! Posągi te mają nie więcej niż tysiąc lat. Zaś eksperymenty udowodniły, że do transportu olbrzymich figur wcale nie były potrzebne nowoczesne technologie – wystarczały dość prymitywne, choć niewątpliwie sprytne. Wzniesienie blisko tysiąca moai wymagało niewątpliwie współpracy mieszkańców, lecz jeśli powstawały w ważnych celach – religijnych lub praktycznych – zapewne nie było z tym problemów. Wedle jednej z najnowszych teorii, posągi wskazywały źródła wody pitnej, czyli czegoś o kluczowym znaczeniu dla przetrwania na wyspie, swoistego daru życia od bogów dla ludzi.

Dla mnie najbardziej zadziwiające i tajemnicze jest Puma Punku (na zdjęciu). Ten kompleks budowli w Boliwii – wysoko w Andach, w pobliżu prekolumbijskiego miasta Tiwanaku i wielkiego jeziora Titicaca – idealnie nadaje się na opuszczoną placówkę zaginionej cywilizacji. Pozostało po niej rumowisko kamieni, obrobionych jednak tak precyzyjnie i w tak skomplikowane formy, że niemożliwe, wydaje się, do osiągnięcia przez ludzi sprzed tysiącleci. „Z tak twardymi kamieniami poradziłyby sobie co najwyżej nasze urządzenia, ale nie starożytne!” – można usłyszeć. Lecz znów okazuje się, że ruiny te nie są aż tak „antyczne”. Mają zapewne około 1500 lat. Czyli są o jakieś tysiąc lat starsze od wcześniej wspominanego inkaskiego Machu Picchu, również odznaczającego się mistrzowską kamieniarską robotą. To mistrzostwo Inków nie wzięło się znikąd – musieli czerpać z osiągnięć wcześniejszych cywilizacji, takich jak pobliskie Tiwanaku. Naukowcy wciąż głowią się, jak pracochłonne musiało być transportowanie i wykonanie bloków z Puma Punku. A także, co tworzyły. Ostatnio – dzięki technologii druku 3D – udało im się wydobyć z tego rumowiska jakiś sensowny kształt. Składając modele bloków jak trójwymiarowe puzzle, naukowcy odtworzyli bowiem budynek, który stanowił zapewne centrum kompleksu, przeznaczone do celów religijnych. Kto wie, co jeszcze odkryją…