Gladiatorzy i tyrani

gladiator1

Pomagając w przygotowaniu cyklu materiałów o gladiatorach do najnowszego Focusa Historia, przypomniałem sobie film Ridleya Scotta – tyleż widowiskowy, co bałamutny. Gladiator (2000) to kawał rozrywkowego kina, jednakże pełen istotnych historycznych przeinaczeń. Począwszy od okoliczności zgonu cesarza Marka Aureliusza, po śmierć jego następcy Kommodusa na arenie.

Poza tym Scott, reżyser erudyta, nie byłby sobą, gdyby nie przemycił przy okazji nawiązań do klasyki kinematografii. Liczne kadry, wręcz całe sekwencje Gladiatora są odbiciem słynnego Triumfu woli – nazistowskiego filmu propagandowego wyreżyserowanego przez Leni Riefenstahl. Porównanie cesarza Kommodusa do Hitlera to dosyć odważny zabieg. Wygląda efektownie, lecz pusto. Jest zbytnim uproszczeniem – nawet jeśli obaj byli despotami. Hitler zaprowadził tyranię, dochodząc do władzy drogą demokratyczną. Kommodus zaś to jeden z kilku krwawych szaleńców, którzy władali bezwzględną i ekspansywną monarchią, jaką było Imperium Romanum. Nawet jeśli Hitlerowi marzyło się imperium na miarę rzymskiego, porównanie jest zbyt dalekie. No i, skoro już była mowa o gladiatorach, wódz Trzeciej Rzeszy nigdy nie stawał do boju na arenie, jak Kommodus (przez to zamiłowanie do walk plotkowano nawet, że  prawdziwym ojcem cesarza był nie Marek Aureliusz, lecz pewien gladiator). Nie, Hitler nie zabijał własnoręcznie; wysyłał miliony na śmierć swoimi rozkazami.

A że orły hitlerowskie podobne do rzymskich? Koloseum też przypomina stadiony piłkarskie, a przecież na tych ostatnich bawimy się bezkrwawo.