Leonardo: geniusz, sekrety i kicz

100_9940

Kiedy przeczytałem kilka tygodni temu, że przypisywany Leonardowi da Vinci obraz Zbawiciel świata sprzedano na aukcji za prawie pół miliarda dolarów, zdębiałem. Lecz nie do końca z powodu ceny. Ta jest wprawdzie astronomiczna (dla mnie zdecydowanie poza zasięgiem nawet w najskrytszych marzeniach) – jednak przecież to zaledwie koszt jakiegoś tuzina myśliwców F-16. Te zaś staną się z czasem bezużytecznym złomem, podczas gdy Zbawiciel świata to lokata kapitału. O ile nie dowiemy się za rok, że jednak nie jest dziełem Leonarda i rację mieli ci, których wątpliwości budziły optyczne niedoskonałości na obrazie. Wtedy okaże się, że nabywca malowidła popełnił najkosztowniejszą pomyłkę w dziejach handlu dziełami sztuki. I to właśnie tak mnie zaskoczyło. Skoro Zbawiciel świata – który nie tylko nie dorównuje największym osiągnięciom da Vinciego, lecz w ogóle może nie być jego autorstwa – osiąga cenę 450 mln dolarów, to ile kosztowałaby Mona Lisa lub Dama z gronostajem? Ale cóż, taka jest cena wyjątkowości!

Wyjątkowości dzieł i samego Leonarda. Przecież postać tego renesansowego geniusza stała się istną maszynką do robienia pieniędzy. Powstało o nim morze książek, filmów, gier. Nawiązują do niego marki odzieżowe, twórcy zabawek czy winiarze. Kiedy pięć lat temu odwiedziliśmy miejsce jego urodzenia w malutkim Anchiano, zdziwiliśmy się, widząc dosyć anonimowy budyneczek otoczony morzem czerwonych maków. Lecz w większym pobliskim Vinci biznes prowadzony był już z rozmachem (na zdjęciu wielościan sprzed wejścia do tamtejszego muzeum Leonarda). Całe szczęście obyło się bez jakiejś lokalnej wersji Disneylandu, parku tematycznego, niby-renesansowego lunaparku. I bez tego trudno było uciec od kiczowatych magnesików, pocztówek i t-shirtów z postacią geniusza z Toskanii (naszą decyzję o ucieczce ostatecznie przyspieszyło niespodziewane pojawienie się roju pszczół, który wywołał istną panikę na ulicy).

Ciekawy jestem, co powiedziałby sam geniusz na temat cyrku, który wyrabia się wokół jego osoby od lat, a w szczególności od publikacji Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna w 2003 roku. Ta bestsellerowa powieść nie tylko rozpowszechniła rozmaite pseudohistoryczne banialuki, lecz także niesamowicie wypromowała tego artystę, naukowca i filozofa, którego życie wcale nie było pasmem sukcesów. To dzięki temu trendowi da Vinci przyćmiewa dziś w popkulturze Michała Anioła, z którym tak zawzięcie konkurował za życia. Ciekawe, czy zobaczywszy filmik, który przygotowaliśmy w ubiegłym roku z kolegami z Focusa Historia, Leonardo uśmiałby się, czy wyzwał nas od błaznów i matołków? Tak czy inaczej, pozostanie dla nas geniuszem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s