Ślepy zaułek

0lon 011

Od lat interesuję się zagadką Kuby Rozpruwacza. Mogę przyznać, że kiedyś zajmowałem się nią nawet nałogowo. To wciągająca, mroczna i smutna historia z dziewiętnastowiecznego Londynu. Pisałem o niej w dwóch książkach: powieści Noc sztyletników i zbiorze esejów Bardzo polska historia wszystkiego. Naskrobałem o tej epoce mnóstwo artykułów (m.in. w Focusie i na Ciekawostkach historycznych), które zainteresowały dziesiątki tysięcy Czytelników. A jednak temat wydaje się niewyczerpany. Kto mógł być mordercą? Imigrant, którego ślady wiodą do Polski? A może to był jakiś celebryta? Dlaczego ówczesna policja nie miała szansy go złapać? Czy morderstwa były na rękę prasie, zbijającej kokosy na kilkusettysięcznych nakładach gazet?…

W natłoku tych pytań wydaje mi się, że wciąż zbyt wiele miejsca poświęca się osobie mordercy, a za mało – zamordowanym. Tych rzeczy nie można i nie powinno się rozdzielać. Kiedy prawie dziesięć lat temu krążyłem po Londynie śladem Kuby Rozpruwacza, w miejscach zbrodni zauważyłem graffiti poświęcone poszczególnym ofiarom. Dobrze się stało, że ktoś o tym pomyślał. Mam nadzieję, że gdy w 2018 roku znów będzie głośno o nieuchwytnym zabójcy – bo minie 130 lat od jego nieukaranych zbrodni – media nie zapomną też o biednych kobietach z najgorszych rejonów East Endu, które psychopata brutalnie pozbawił życia i wszelkich marzeń.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s